środa, 30 września 2015

Nie ma mnie.

Od poniedziałku walczę ze skutkami ubocznymi chemii i kontrastów podawanych dzien po dniu...
Leżę w kokonie z kołdry całymi dniami,śpię,biorę zastrzyki,leki, śpię,przegryzam coś z przymusu, piję też od niechcenia,śpię ,marudzę ,mam temperaturę i tak od poniedziałku...
A jutro przyjazd rodziców,miałam być w formie i dupa :(
Dzięki mojej kochanej siostrzyczce,mam przynajmniej porządek w domku:)

Mimo wszystko cieszę sie ,że będę ich mieć przy sobie,rodzice to rodzice:)
Liczę na pomyślność,może jutro będzie lepszy dzień i opuszczę ciepły kołderkowy kokon ;)

Tymczasem oddaje się w objęcia snu;)
Bywajcie moi mili,dobrej nocy Wszystkim:*

poniedziałek, 28 września 2015

No hej...

Uffff to był bardzo długi i ciężki dzień,dopiero spokojnie usiadłam by się do was odezwać ,napić się herbaty,trochę ochłonąć i złapać myśli...

Dzisiejszego dnia byłam przygotowana tylko na rezonans biodra, okazało się,że muszę też szybko przygotować się na chemię...może to i dobrze,ominął mnie wcześniejszy stres :)
Tak więc po 7 godzinach w szpitalu,7 próbach wkłucia podczas szukania żyły,rezonansie,kontraście,wizycie u lekarza i dawce chemii ,jestem w domu,otulona kołdrą ,wtulona w męża i zwierzaki,czuję sie bezpieczna...

Jutro kolejna wizyta w szpitalu,tym razem tomografia płuc...mam nadzieję,że skutki uboczne chemii nie dadzą mi bardzo popalić ;)


Organiczne sniadanie,dziś wyjątkowo nietrafione,wylądowało prawie
w całości w koszu ;) ale soki pycha:)

Papa smerf gotowy na zmagania ;)

Dzisiejszy obiad fuuuuj
Mam nadzieję,że dał srakowi w kość




Proszę Was o kolejny strzał pozytywnej energii lub małego kciukaska:)
Wiem,że to daje MOC.

Buziaki, dobrej nocy,ja zmykam spać jutro rano pobudka.



niedziela, 27 września 2015

No hej

Dzisiejszy dzien był prawie jak noc,przespałam jego większa część,takie to skutki środków przeciwbólowych,lecz dziś ciezko było obejść sie bez nich...
Jedynym pozytywem było zobaczenie rodzinki na Skypie :)
Po przespanym dniu czeka mnie długa noc,bo teraz na spanie ochoty nie mam wcale a wcale;)
Hmmm może dzięki temu uda mi sie zobaczyć "krwawy księżyc "?? 

Jutro ważny dzień,sesja zdjęciowa mojego bioderka...
Staram się nie wpędzać w stres,na nic się nie nastawiam,choć nadzieja nieśmiało daje o sobie znać...
Was proszę o przesłanie w moja stronę odrobinki pozytywnej energii bądź przytrzymanie kciuka ;) kto co woli 

Dobrej i spokojnej nocy wszystkim :)
I udanego tygodnia ,niech sie Wam wiedzie :)

czwartek, 24 września 2015

No hej :)

Każdego dnia wieczorem, robiąc sobie zastrzyk wyobrażam sobie,że jak obudzę sie rano moja noga bedzie choć troszeńke zgrabniejsza ;)
Niestety zamiast widoku zgrabnej nogi budzi mnie ból a raczej "kręcenie"w kolanie,a zaczęło się od dnia kiedy wstrzyknęłam sobie pierwszy zastrzyk w mój chudy brzuch...
Ale ponoć tak ma być,gdyż właśnie pod kolanem mam najwiekszy skrzep...
AJJJ jak nie urok to sra..
No ale postanowiłam zacisnąć zęby i dzielnie zrobić wszystko by jak najszybciej stanąć na nogi...

Dziś obudziły mnie głośno uderzające o parapet krople deszczu,powiem Wam ,że od jakiegos czasu bardzo lubię deszcz,przyjemniej się wtedy czyta książki pod kocem i zielona herbata jakoś lepiej smakuje ;) a tak naprawdę chodzi o to,że jak pada nie mam aż tak wielkiej ochoty wyjść z domu :)

Postanowiłam każdego dnia mimo całej sytuacji związanej ze srakiem szukać rzeczy,które są pozytywne i tak dziś np.przeczytalam ciekawą ksiązkę,wypiłam pyszny sok,zjadłam pomidorową w doborowym towarzystwie kochanej Marleny,rozmawiałam z rodzinką na skype :)hmm  jak to człowiek zmienia priorytety w zależnosci od sytuacji...teraz do szczęścia naprawdę wiele nie potrzeba i wiecie co?to jest naprawde  fajne,prostrze...

Za tydzień wizyta rodziców jupiii obiadki mamuśki i towarzystwo 24h na dobę :)lubieuuu to

Spokojnej nocy Kochani i duży strzał pozytywnej energii na jutro :)
buziak

środa, 23 września 2015

No hej :)

Długa przerwa spowodowana brakiem energii w każdej strefie życia...

Zastrzyki przeciwzakrzepowe napędziły stracha ,po dwóch dawkach,mocz był czerwony jak barszcz...
Przerażenie,że po raz kolejny trzeba będzie "odsiedzieć" swoje w szpitalu...
Szczęśliwie skończyło się na strachu,okazało sie,że przypisali zbyt wysoką dawkę...teraz jest ok,czekam na rezultaty...

Tydzień zaczął się deszczowo i sennie,więc przyjacielem mym okazali się herbata i książka :) i tak do dziś z małymi przerwami na wizyty bliskich...

Czasem brak już sił i energii,chciałoby się wyjść z domu o własnych siłach,poleżeć na trawie,pomysleć o niczym,zaplanować święta...
Czekanie męczy lecz wiem,że muszę dać z siebie wszystko by jak najszybciej uzyskać to o czym marzę...

W poniedziałek skany i być może chemia,chyba pierwszy raz czuję spokój,zero strachu, może to dobry znak?? :)
Proszę Was o wysłanie małego promyczka energii w moją stronę,obiecuje się zrewanżować :)Może jakos razem damy radę hmmm??

MYŚL POZYTYWNIE,MYŚL POZYTYWNIE ;)



piątek, 18 września 2015


No hej :)

Dzisiejszy dzień miał być dniem chemii,okazał się hmmm dziwnym dniem...
Nawet pogoda była przeciwko nam, od rana chodziliśmy zaspani a to na starcie oznacza zły humor...
W szpitalu przywitał nas alarm przeciwpożarowy,czyli opóźnienia,na szczęście okazał się fałszywy...
Później długie czekanie na wizytę u lekarza...
U lekarza okazało się ,że skoro moja noga jest nadal mocno spuchnieta,może to oznaczać obecność skrzepów,co oznacza,że nie można podać chemii...
Skierowanie na badanie usg nogi w celu rozwikłania skrzepowej zagadki...
I tak,skrzepy są,duże,pani doktor twierdzi,że to dobrze bo podadzą antybiotyk i to powinno rozwiązać problem grubej nogi ;)
No więc,antybiotyk w zastrzykach na trzy miesiące!!!!!!!!!!!!!!!!!
Chemia przesunięta na 28 wrzesnia,nie będę tęsknic ;)
Długi meczący dzień ale może w końcu coś się ruszy w dobrą stronę...

Po raz kolejny przekonałam sie,że nie ma co stresować się na zapas,jak widać plany mogą zmienić się w ostatniej chwili :)
A nie od dziś wiadomo,że im więcej stresu tym hodowla raka większa :)



Taki piekny żyrandol,w samym środku szpitala,zrobiony ze wszystkiego,dosłownie!



Malutki grzeszek na pocieszenie ;)
Czekałam na nią cały rok.


DOBRANOC.





czwartek, 17 września 2015

No hej :)

Świeczki się palą ,czyli w naszym domu czuć już jesień :)
Szczerze powiem ,że jak nigdy cieszę się z jej przyjścia,lubie ciepły blask świec,długie wieczory,herbatę, grube swetry i dobrą książkę :)

Dzisiejsza wyprawa na badanie krwi bardzo mnie zmęczyła,tak jak większość rzeczy ostatnio,no cóż chyba narazie trzeba pogodzić się z kondycja stareszej babci ;)
Jutro kolejna,trzecia chemia,po niej tomograf a po tomografie mam zamiar usłyszeć same dobre wieści :)


DOBRANOC. MY SIĘ JUŻ UKŁADAMY DO SNU ;)

środa, 16 września 2015

No hej :)

Raz na wozie raz pod wozem...
Ostatnie dni były zdecydowanie pod wozem,szczególnie wczorajszy dzień pokazał,że jestem w środu zaciętej walki,nie będę zgrywać bohaterki bo bardzo się przestraszyłam...
Na szczęście dziś jest nowy lepszy dzień a jak wiadomo nowy dzień daje nowe nadzieje :)

 Ważne jest by z każdej złej sytuacji ,wyciągnąć lub dostrzec mały element czegoś pozytywnego,to daje siłę i pozwala zachować równowagę.

Dobrego dnia i pysznej kawy:)
Ja nadal przy ince;)

piątek, 11 września 2015

No hej :)

Stało się,wczoraj miałam przypływ energii i pod lekkim naciskiem pewnej,upartej osoby,opusciłam mój bezpieczny schron ;)
Pogoda była piękna więc wybraliśmy się z Rafałem i Roxy do naszego parku...
W powietrzu czuć jesień,choć temperatura była letnia...
Czułam się cudownie i nawet mój wózek nie był w stanie mi tego zepsuć ;)
Tak to były fajne dwie godziny...
Później oczywiście odsypianie ale co tam warto było...

A dziś mniej przyjemny spacer,bo do szpitala na badanie krwi,po ostatniej chemii coś mi się popsuło więc teraz trzeba sprawdzić czy wróciło do normy czy nie...

Nastepna chemia dopiero w piątek,cieszy mnie to bardzo,bardzo mocno:)

A dziś na zakończenie dnia wizyta przyjaciół i zdrowe ciasto na deser do kawy inki (zwykła kawka musiała iść w odstawkę z przyczyn oczywistych ;)



UUUUWIELBIAM :)

SŁONECZNEGO DOBREGO,DNIA WSZYSTKIM.


środa, 9 września 2015

No hej

Moje ukrywanie się pod kołdrą nadal trwa,po piątkowej chemii ciężko złapać równowagę i odnaleźć złoty środek we wszystkim,DOSŁOWNIE!!
Nie pomaga siedzenie w domu samej,zbyt dużo wtedy myślę a moje myśli nie są teraz dobre...
Spodziewałam się buntu mózgu po chemii, lecz chyba nie aż tak szybko,no ale cóż trzeba i temu stawić czoła...
Trzeba podnieść się po raz któryś,otrzepać i układać w głowie wszytko do pionu...
Dziekuję Bogu za rodzinę,przyjaciół i skypa:)

Wierzę,że jutro będzię lepiej, fizycznie i psychicznie.

                                               DOBREGO DNIA KOCHANI :)

piątek, 4 września 2015

czwartek, 3 września 2015

No hej :)

Tydzień upłynął mi tak szybko,że nawet nie zdążyłam stresować się jutrzejszą chemią...
Dopiero kiedy zorientowałam się,że dziś mamy czwartek w głowie kłębią się dziwnie nieprzyjemne myśli i lekki strach..

Mimo tygodniwej walki z gorączką i po raz kolejny przyzwyczajania się do łysego odbicia w lustrze,tydzień był bardzo dobry,spędzony z przyjaciółmi :)
Przyjaciółmi którzy gotowali przyszne obiadki,deserki,przynosili mnóstwo zdrowych prezentów,masowali moją grubą nogę ;)i co najważniejsze wnosili ze sobą dobrą energię :)
Dziękuje Wam.

Trzmam się opcji,że musi być dobrze,żyję tym,żyję nadzieją,to daje mi siłę..
Mam dni kiedy płaczę tak mocno,że brak mi tchu i zadaję wiele pytań bez odpowiedzi..
Dni kiedy nie mam już siły,kiedy czuje,że to jest zbyt wiele...
Tych dni nie ma wielu i dobrze bo byłoby to nie do zniesienia,jednak są potrzebne,oczyszczają,dają reset...

Tak więc jutro runda czwarta,wysyłajcie energię i modlitwy,dziekuję :)

Dziś bez fotek,nadrobię obiecuję.

                                                                    DOBRANOC
                                                                    PCHŁY NA NOC ;)